Archive for the ‘00 Hiszpania: Girona, Madrid’ Category

Hiszpania: Girona, Madrid

Tuesday, February 5th, 2008

31.01.08 (czw.)
POZNAN.

Zaczęliśmy naszą podróż ostatniego dnia stycznia lotem z Poznania do Girony, niedaleko Barcelony (ok. 100 km) ze sloganem “Do Girony za 2 batony” ;). Gryps wziął się stąd, że lot kosztował nas 1 PLN + opłaty (około 790% ;)). Licząc się z wygórowanymi cenami artykułów spożywczych w Unii, stwierdziliśmy, że właśnie dokładnie dwa batony kosztuje lot członka Unii z Poznania do Girony (Katalonia) ;).
GIRONA przywitała nas ciepło - dosłownie :). Z temperatur w okolicach zero w Poznaniu wylądowaliśmy w około 15 stopni - gorąca Hiszpania! Zauroczyło nas to miasteczko swoją średniowieczną architekturą i totalnym brakiem turystów. Zwiedziliśmy stare miasto, pobłąkaliśmy się po wąskich uliczkach i zlądowaliśmy u doskonale gotującej zupę dyniową i tortillę gospodyni z Hospitality Club.
To tak w gigantycznym skrócie! Postaramy się częściej dawać znać, ale dzieje się mnóstwo i nie zawsze mamy możliwość i czas by korzystać z Internetu… Pozdrawiamy gorąco - jesteśmy cali i zdrowi!

Spain. Girona

01.02.08 (pt.)
GIRONA. Montserrat.

W drodze na dworzec autobusowy przeszliśmy się po średniowiecznych murach żegnając z góry Gironę.
Kolejne dwa batony kosztował nas przelot do Madrytu (okazał się najbardziej ekonomiczną opcją z rozpatrywanych: autobus, pociąg) - do czego to teraz doszło, żeby najtaniej było latać samolotem?!
W MADRYCIE przyjęto nas w Couch Surfing i tego samego wieczoru byliśmy na imprezie tej organizacji w mieszkaniu jednego z członków. Okazało się, ze w Madrycie więcej obcokrajowców należny do tej organizacji, niż autochtonów ;). Spotkaliśmy ludka z Gwatemali, Tajwanu, Włoch, Kanady (Quebec), ale najciekawszym wydarzeniem było, gdy dziewczę wyglądające na Hinduskę uraczyło nas bezbłędną polszczyzna - jak się okazało mama Polka, tata Hindus!

Spain. Madrid

02.02.08 (sob.)
MADRID. Loli&Paolo.

Tego dnia zafundowaliśmy sobie spacer po Madrycie i tu niespodzianka: z tak ciepłego przyjęcia zrobiło się nagle naprawdę zimno! Brr…
Z ciekawostek ku przestrodze: wcale nie jest wyolbrzymiona opinia, że w Hiszpanii kradną - próbę tego procederu przeprowadzono w Katedrze obok Pałacu Królewskiego na plecaku Ewy. Dzięki jej niebywałej czujności (;)) na szczęście próba pozostała nieudana ;)!
Ponadto zwiedziliśmy sobie część Centro de Arte Reina Sofia oraz część Prado (Goya, El Greco).

03.02.08 (niedz.)
MADRID. Loli&Paolo.

Część dalsza zwiedzania Madrytu: Reina Sofia, Prado. Byliśmy tez na mszy po hiszpańsku w ramach nauki ;)! Niby ta globalizacja i standaryzacja to takie wielkie „halo” w ostatnich latach, a Kościół już od wieków wiele rzeczy zestandaryzował - liturgia wszędzie na świecie podobna…
Na ulicach Madrytu można spotkać przebierańców z okazji karnawału!
Wieczorem nasi gospodarze uraczyli nas fotografiami z Patagonii… Taaak… Bardzo zachęcające ;)!

04.02.08 (pon.)
MADRID. Loli&Paolo.

Przechadzek po Madrycie część dalsza, a także spotkanie ze znajomym Ewy Juan’em - bardzo wesoło!
Przenosimy się do kolejnej osoby, z którą spędzamy milusi czas przy przezabawnej tortilli ;), winku, gitarze i muzyce świata!

05.02.08 (wt.)
MADRYT. Jose Miguel.

Dziś do Brazylii! Tak naprawdę to właśnie dziś się zacznie nasza podróż. Hiszpania to takie preludium, choć bardzo mile.

Do Salwadoru przylatujemy późno, jesteśmy zmęczeni, nie mamy noclegów i w myśl zasady: “wszystko wygląda lepiej, jak się człowiek porządnie wyśpi” czynimy to na lotnisku :)! Nieco żałujemy, ze właśnie dziś ostatni dzień karnawału, a nas tam nie ma, ale może uda się w nadrobić!

http://picasaweb.google.com/aroundsouthamerica/SpainGirona#