Brazylia: Porto Alegre
Monday, February 25th, 200822.02.2008 (pt.)
PORTO ALEGRE. Angela
Salvador opuściliśmy w czwartek. Samolot do Porto Alegre mieliśmy o 16:30. Na wylot czekaliśmy do 20. Podobno jak na brazylijskie warunki to i tak mieliśmy szczęście. Niektórym zdarza się czekać nawet 2 dni! Mimo, że prawie 4 godziny spóźnieni byliśmy, to Angela u której śpimy w Porto Alegre, czekała na nas na lotnisku:) Dzieeeekuuujeemy!
Kochana Angela odebrała nas o 2 w nocy z lotniska.
PORTO ALEGRE to zupełnie inna Brazylia, niż ta w Bahia. Miasto wygląda po prostu na europejskie, ludność praktycznie biała, mało turystów (bo nie ma po co za bardzo :().
Miasto to (kochające grillowane mięsko - mniam :)) nie ma za dużo do zaoferowania, tak że chcieliśmy opuścić je jak najszybciej. Na Rodoviaria (tutejsze dworce autobusowe ), czekała nas jednak niemiła niespodzianka. Najbliższy autobus do Buenos Aires (naszego kolejnego celu), na który były (ostatnie dwa) wolne miejsca, odchodził w piątek - czyli tego dnia, gdy przylecieliśmy do Porto Alegre! Zdecydowaliśmy się wiec wziąć autobus do granicy z Urugwajem (Santana do Livramento) i dalej będziemy kombinować. Na weekend bilety były wyprzedane, tak więc wyjeżdżamy jutro o 22. Cztery dni tutaj spędzone były dobrą okazją do odpoczynku i planowania dalszej części podroży.


